Ukraina jest w stanie wojny od 24 lutego 2022 roku. Uchodźcy w tym czasie często szukali ratunku w innych krajach Unii Europejskiej, przede wszystkim w Polsce. Jedną z nich jest Kseniia, od sierpnia uczestniczka Centrum Integracji Społecznej w Woźnikach. Zgodziła się podzielić swoimi doświadczeniami z procesu adaptacji w nowym kraju i spostrzeżeniami o naszym regionie.

Jak się czujesz w CIS?

Kseniia:Bardzo mi się tutaj podoba. Jak mam jakąś trudność ,to mogę zapytać. Wszyscy starają się mnie tutaj wspierać, co pomaga mi nie czuć się w Polsce obco.

Co czułaś, jak przyjechałaś do Polski podczas wybuchu agresji na Ukrainę?

K:Było strasznie. Nie wiedziałam, co może mnie tu spotkać. Spotkałam się z innym językiem, z innym krajem. Wszystko było inne. Musiałam wyjechać, ponieważ w Ukrainie miałam dzieci, więc muszę przede wszystkim myśleć o nich.

Jak się wyglądają zajęcia reintegracji w twojej pracowni?

K:Nie udało mi się wynająć mieszkania w Gminie Woźniki, dlatego musiałam przeprowadzić się do Lublińca. Na szczęście udało się to tak zorganizować, że mogę być dalej uczestniczką CIS, a zajęcia zawodowe odbywać w Klubie Seniora w Lublińcu. Dziewczyny tu pracujące są przyjazne, pomagają mi, gdy nie wiem jak coś zrobić. Kiedykolwiek, mam jakieś pytania, to zawsze odpowiadają. Bardzo lubię swoich podopiecznych w Klubie Seniora.

Jak ci się podoba na Śląsku?

K:Tutejsi mieszkańcy rozmawiają (mówią) po śląsku, dużo słów jest z (zapożyczonych z) niemieckiego. Studiowałam po angielsku i niemiecku, uczyłam w szkole (języka) angielskiego.
Według mnie język polski jest trudny. Jest mi ciężko odróżnić niektóre słowa, które mają podobne brzmienie jak w ukraińskim, ale mają zupełnie inne znaczenie. Mimo to, cieszę się, że mogę uczyć się polskiego i komunikować się w tym języku.

Dziękuję za rozmowę.